Kontrowersyjne maluchy w sklepach zoologicznych


Alekandra Kwaśniak

Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę.
Art.1, pkt. 1 Ustawy z dnia 21 sierpnia 1977 r. o ochronie zwierząt.

Dzisiejsze sklepy zoologiczne, zwłaszcza te nowoczesne, coraz bardziej przypominają mini zwierzyńce, pełne egzotycznych stworzeń. Raczej trudno sobie wyobrazić by znikły z nich żywe zwierzęta, które działają jak magnes na klientów. Można zauważyć wśród wielko-powierzchniowych sklepów swoistą walkę o klienta, polegającą na wprowadzaniu żywych "ciekawostek". Dlatego też oprócz ryb, chomików, króliczków, popularnych gatunków ptaków do sklepów wkroczyły węże, jaszczurki, żaby a także znacznie bardziej egzotyczne stworzenia jak aligatory, papugi ary, szopy pracze, małpki itp. Ci atrakcyjni goście mają za zadanie przyciągnąć klientów. O ile egzotyczne zwierzęta nie budzą wielu kontrowersji, to pojawienie się w sklepie szczeniąt lub kociąt wywołuje prawdziwe oburzenie zarówno zwykłych klientów jak i wielu organizacji działających w obronie praw zwierząt.

Niewiedza drogo kosztuje

Szczenięta i kocięta w sklepach zoologicznych budzą ogromne kontrowersje. Najczęściej zarzucane są złe warunki, brudne i zbyt ciasne woliery lub wybiegi, narażanie zwierząt na stres, brak socjalizacji (brak kontaktu z człowiekiem) itp. Jest jeszcze jeden problem - pochodzenie szczeniaków i kociaków, które trafiają do sklepów zoologicznych. Niestety bardzo często są to zwierzęta pochodzące z pseudohodowli, bez rodowodów, które imitują modne rasy. Fakt promocji pseudohodowli w sklepie zoologicznym świadczy o daleko posuniętej ignorancji właściciela lub kierownika, a należy podkreślić, że psy i koty pojawiają się zwykle w dużych i nowoczesnych sklepach. Dzięki takim działaniom handlarze oferujący swoje zwierzęta na bazarach i aukcjach internetowych wchodzą na "salony". Sklep, kupując od nich zwierzęta, sam oszukuje swoich klientów sprzedając nierasowe zwierzęta jako rasowe, tracąc tym samym prestiż i dobre imię. Jedynym dokumentem potwierdzającym rasowość zwierzęcia jest jego rodowód lub metryka. Bez takiego dokumentu mamy do czynienia z mieszańcem, kundlem, dachowcem, wielorasowcem czy jakkolwiek inaczej takie zwierze nazwiemy. Klient płaci za zwierzę bez udokumentowanego pochodzenia kilkaset złotych, podczas gdy schroniska pękają w szwach, wypełnione takimi właśnie psami i kotami.

Dlaczego nie ma zwierząt rasowych w sklepie zoologicznym?

Zwierząt rasowych nie znajdziemy w sklepach zoologicznych, ponieważ związek kynologiczny jak również działające w Polsce organizacje zrzeszające hodowców kotów rasowych (tylko Międzynarodowe Towarzystwo Miłośników Kotów, członek ICF, nie ma takiego zapisu w swoim regulaminie) zabraniają handlu zwierzętami rasowymi poprzez sklepy, giełdy, aukcje itp.

Z regulaminu hodowlanego FiFe
3.3.2 Zakaz przekazywania zwierząt do sklepów lub instytucji badawczych Zabrania się sprzedaży lub przekazania kotów z rodowodami FIFe do sklepów zoologicznych lub podobnych instytucji, jak również na cele badawcze lub do realizacji testów i eksperymentów. Zabrania się członkom federacji zrzeszonych w FIFe oferowania/sprzedawania kotów lub usług, na przykład usługi reproduktora, na aukcjach lub innych tego rodzaju imprezach, wliczając w to również aukcje internetowe.

Z regulaminu hodowlanego Polskiego Związku Felinologicznego (członek WCF)
&44
2. Zakazuje się hodowcom sprzedaży kociąt w miejscach stwarzających zagrożenie epidemiologiczne dla kotów (giełdy zwierząt i inne tym podobne miejsca), jak również w miejscach, w których warunki uwłaczają godności kota rasowego lub są sprzeczne z przepisami o poszanowaniu praw zwierząt (ulice, bazary, sprzedaż z samochodu, handlarzom, pośrednikom itp.) 3. Zabroniona jest sprzedaż kociąt do wszelkiego rodzaju sklepów w tym również do sklepów zoologicznych, laboratoriów, handlarzom i hurtownikom, którzy wysyłają transporty kociąt za granice - tzw. firmom export-import zwierząt, jak również na aukcjach internetowych (np. Allegro). Dawanie ogłoszeń o sprzedaży kociąt do internetowych portali ogłoszeniowych jest dozwolone.

Z Regulaminu hodowli psów rasowych Związku Kynologicznego
&27
5. Hodowcom zabrania się: a) sprzedaży szczeniąt poprzez pośredników oraz osobom nabywającym je do dalszej odsprzedaży lub w innych celach nie mieszczących się w granicach etyki kynologicznej, b) handlu szczeniętami w czasie imprez publicznych i w miejscach publicznych.


Odpowiedzialny hodowca, dba by zwierzę z jego hodowli trafiło w dobre ręce. Bardzo często poddaje przyszłego właściciela ostrej weryfikacji, zdarza się i to w cale nie rzadko, że odmawia sprzedaży.

Czym wypełnić lukę?

W związku z tym, że zwierzęta rasowe do sklepów zoologicznych nie trafiają, a te z pseudohodowli trafiać nie powinny, powstaje luka, którą można wypełnić... tablicą ogłoszeń, na której znajdą się informacje o miotach w lokalnych hodowlach (legalnych) i zwierzętach nierasowych do oddania. Jest jeszcze jedna interesująca możliwość, a mianowicie sprzedaż, a w zasadzie pośrednictwo w poszukiwaniu domu dla kociąt ze schroniska. Chociaż, wydaje się, iż jest to dobry pomysł, ma on swoich przeciwników, którzy zwracają uwagę na emocje, jakie budzą kociaki, a decyzje podejmowane pod wpływem emocji, często są pochopne i nieprzemyślane. W swojej ocenie nie biorą jednak pod uwagę, że niemal 90% zwierząt sprzedawanych w sklepach zoologicznych to osobniki młode, które zawsze będą budziły emocje i pragnienie ich posiadania. Z drugiej strony kociaki mają czystą, ciepłą woliere, jedzenie i opiekę, na którą nie koniecznie mogą liczyć w przepełnionych schroniskach dla bezdomnych zwierząt. Każdy, kto chociaż raz w życiu odwiedził taki przybytek nie zaprzeczy, że w sklepie kociakom jest lepiej. Ryzyko, że trafią w nieodpowiednie ręce istnieje w obu przypadkach. Rozsądna współpraca ze schroniskiem może zaowocować, podniesieniem prestiżu sklepu i zdobyciem nowych klientów. Oczywiście wymaga to odpowiedzialnego podejścia ze strony właściciela i pracowników sklepu.